Jak pięść do nosa

Tym kolokwialnym zwrotem niejednokrotnie opisuje się nowe budynki, które powstają w zabytkowych dzielnicach wielu polskich miast. Ludzie wręcz łapią się za głowę, nie dowierzając, iż ktokolwiek zezwolił na wzniesienie takiej budowli w takim miejscu. Znamienitą część winy za taki stan rzeczy ponoszą osoby zajmujące się urbanistyką, czyli zwykle architekt miejski. Nie mniej jednak, by nie być nieobiektywnym pesymistą, lecz optymistą i entuzjastą, należy wspomnieć o licznych udanych połączeniach ducha minionych epok ze współczesnością. Tą trudną sztukę udało się wcielić w życie chociażby na wrocławskim placu Dominikańskim. W tym ważnym punkcie miasta, w miejscu hotelu tchnącego socjalizmem, powstała galeria handlowa połączona z hotelem, przychodnią i centrum fitness. Budynek gabarytowo jest zbliżony do innych obiektów w okolicy. Znajduje się w bliskim sąsiedztwie renesansowego kościoła. Jego elewacja składa się z elementów ceglanych i szkła. Jednak udało się sprawić, że szkło nie kontrastuje z zabytkami, lecz podkreśla ich piękno. W szklanej elewacji budowli odbijają się piękne, wiekowe mury kościoła.